„Wybacz mi, Leonardzie”

Różnie ludzie mówią na temat tej książki.

Czytałam gdzieś opinię, że ktoś nie może jej czytać, bo jest za bardzo depresyjna, że strasznie wolno się ją czyta itp.

W sumie dwa dni starczyły, żebym przeczytała te niecałe 410 stron.

I tak, nie jest to książka pasująca do letniego upału. Jest to książka w mocno jesiennym klimacie.

Ale nie specjalnie mi to przeszkadzało w polubieniu jej.

Leonard jest kimś. Można o nim jako o bohaterze powiedzieć bardzo wiele, ale nie to, że nie ma charakteru.

Po prostu nie wie kim jest.

Potrzebuje, żeby ktoś zwrócił na niego uwagę

jednocześnie nikogo do siebie nie dopuszczając.

 

Jest to niesamowita książka, która wciska w siedzenie i wywołuje mnóstwo emocji oraz o której myśli się nawet dzień, czy tydzień po przeczytaniu.

Ale nie jest to książka, którą zalecam do letnich upałów, leżenia na leżaku i jedzenia lodów.

Zalecam poczekanie z czytaniem do jesieni. Zabranie się do tej książki z wielkim kubkiem herbaty i ciepłym kocykiem.

I jak nadejdzie już ta wyczekiwana jesień to koniecznie sięgnijcie po tą książkę!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s