Opowiadanie – ćwiczenie pisania

Pisałam kiedyś opowiadania w ramach ćwiczeń pisania. Postanowiłam, że opublikuję te stare opowiadania tutaj i napiszę nowe opowiadanie w ramach tego samego ćwiczenia.

http://spisekpisarzy.pl/2014/04/poradnik-pisania-cwiczenie-3.html

Z KIEDYŚ:

Andrzej podejmuje właśnie najważniejszą decyzję w swoim życiu. Stoi na dachu najwyższego bloku w całej okolicy. Przez wszystkich jest uważany za silnego faceta, ale w głębi serca jest cholernie wrażliwy. Teraz zastanawia się czy powinien skoczyć z dachu teraz. Wie że ten moment prędzej czy później musi nadejść, bo nie daje już sobie rady. Właśnie stoi na krawędzi i analizuje w swojej głowie jak będzie przebiegały dni po jego śmierci, jak zareagują jego przyjaciele, oraz kto przyjdzie na pogrzeb. Zdaje sobie sprawę ile osób zacznie się obwiniać o jego śmierć, ale napisał kilka listów do najważniejszych dla niego osób, w których wszystko wyjaśnia i prosi żeby żyli dalej. Mijają sekundy, które są dla niego jak godziny, zastanawia się czy jeśli się zabije to będzie tchórzem, ale rozumie że teraz jest zdecydowanie za późno, że nie da rady wygrzebać się z tego bagna. Zmówił „Ojcze Nasz” i wykrzyknął: „Żegnaj pojebany świecie, ludzie przestańcie udawać i być tacy głupi” i skoczył. Wydawało mu się, że leci jak ptak, ale bał się spotkania z chodnikiem. Nie dlatego że bał się śmierci, ale bał się że ktoś go uratuje i będzie musiał dalej żyć. Na szczęście nic takiego się nie stało. Uderzył w chodnik i nagle wszystko zniknęło.

Z 15.11.2016:

Andrzej od zawsze był „dobrym kumplem”, pakował na siłowni, jeździł na motorze i  raczej nie należał do grzecznych chłopców. Przyszedł do niego szatan, który jakże oryginalnie wcielił się w węża.

– Dam ci wszystko czego zapragniesz i możesz żyć wiecznie, jeśli zabijesz trzynaście osób. W tych osobach musi być jedna osoba z twojej rodziny, jedna osoba z przyjaciół i jakiś twój idol.

– A jak mnie złapią? Zamkną w więzieniu i nic nie będę miał…

– Ja, obiecuję, że nie będziesz mógł zostać złapany. Umowa stoi?

„Hm… Ciekawe czy można wynegocjować jakieś lepsze warunki… Przecież wszystko czego zapragniesz to straszny ogólnik, po za tym ja nie krzywdzę ludzi… Nie potrafiłbym chyba zabić nikogo, a tym bardziej bliskich… „

– Nie negocjuj! Pójdę po prostu i twoje marzenia spełnią się komuś innemu, kto nie będzie takim tchórzem. Jak ona miała…Amanda? Pójdzie do kogoś, kogo stać będzie na willę z basenem w Hiszpanii i czerwone Ferrari… Kto będzie mógł mówić innym co mają robić, a nie kogoś, komu inni rozkazują… O kim mowa będzie w każdej gazecie … Chcesz zrezygnować z tego wszystkiego, tylko dlatego, że inni będą cierpieć? Jeżeli nie spełnisz marzeń to najbardziej będziesz cierpieć ty sam…

Andrzej wziął sobie tę wypowiedź do serca i zaczął działać. Najpierw jeden przypadkowy klient w przypadkowym banku, później następny i tak do sześciu obeszło się bez najmniejszego problemu. Kłopoty zaczęły się później, bo sławę faktycznie zyskał i pisali o nim w gazetach, ale nie były to pozytywne opinie. Nazywali go losowym zabójcą, bądź trzynastką, bowiem na lufie pistoletu miał wielką neonową cyfrę 13.

Siódma osoba, którą miał zabić niestety nie okazała się zwyczajnym, szarym człowiekiem. Była to kobieta, będąca ambasadorem USA, która od rozpoczęcia afery trzynastki nie ruszała się nigdzie bez obstawy FBI. Andrzejowi to nie przeszkadzało, bo diabeł obiecał, że uchroni go przed aresztowaniem, ale niestety nie był jedynym, z którym diabeł zawiera układy. W FBI także znaleźli się ludzie, którzy zawarli układy na lepszych warunkach i poprosili jedynie o to, by móc schwytać „trzynastkę”. Najbliższe lata nasz bohater spędzi za kratkami, zostanie całkiem sam i nie będzie mieć niczego. A pragnął jedynie lepszego życia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s